Przeskocz do treści

Parowar z blenderem.

2 w 1 parowar i blender

Opis:

Sprzęt zakupiłam w Lidlu marki dedykowanej dla dzieci Lupilu. Jest wielkości czajnika, mimo że był zapakowany w dość duży karton. Co mnie początkowo przeraziło, gdzie ja bym to miała trzymać.

Dolna część to grzałka, natomiast demontowana górna część składa się z pięciu elementów, które można myć w zmywarce. Pierwsza para czyli noże i największy pojemnik głównie służą do miksowania na papki, noże można łatwo wyjąć i umyć, dość ciekawe rozwiązanie, ale i tak trzeba uważać. Druga para to wiaderko i sitko służące do gotowania na parze, mieszczą się w środku pierwszego pojemnika i ładnie komponują się w jedno, dzięki temu po złożeniu urządzenie zajmuje tak niewiele miejsca. Woda która skapuje z gotowanych składników zbiera się w naczyniu, gdzie nie ma nożny i można ją wykorzystać do potrawy. Ostatni element to pokrywka, jeżeli jest źle założona to urządzenia nie uruchomimy, sprytne i bezpieczne. Urządzenie nie jest skomplikowane i posiada pokrętło z dwoma opcjami, para lub blender, dodatkowo po 30 min gotowania wyłączy się samo głośno sygnalizując zakończona pracę.

Działanie:

1) parowar - warzywa i owoce lepiej jak są pokrojone drobno, zalecane są 1 cm kostki, trochę większe też się ugotują. Dla ułatwienia jest ściąga, ile czasu gotować dane warzywo. Urządzenie daje radę nawet jak ma warzyw pod sam sufit, ważne żeby były ułożone z lekkim luzem, tak by para sobie swobodnie krążyła.Cicho gotuje ale jak nie wyłączę przed upływem 30 min to dźwięk jest bardzo głośny i obudzi umarłego. Dobrze i niedobrze, bo jak dziecko śpi to jest problem i trzeba pilnować czasu i samemu wyłączyć ale jak jesteśmy zajęci zabawą to super.

2) blender- ze względu na to, że ma duży pojemnik, a noże nie są od ściany do ściany to lepiej sobie radzi z większą partią, chyba że dziecko już toleruje grudki. Na początku używałam innego blendera bo ten nie dawał rady takiej małej porcji zmiksować na gładko, ale jak Misio osiągną wiek 8 miesięcy to już zjadł papkę od początku do końca przygotowaną w tym urządzeniu. Blender dość rozchlapuje papkę po całym pojemniku i trzeba miksować pulsacyjnie, czekając aż trochę spłynie ze ścianek. Trochę inaczej pracuje niż mój stary blender ale też daje radę. Miksowanie nie trwa to całą wieczność, po prostu działa inaczej.

Przydatność:

- motywacja do gotowania, na dodatek zdrowego gotowania

- cały posiłek ugotowany w jednym urządzeniu (praktycznie samo się robi)

- porcje odpowiednie dla dziecka

- dania jednogarnkowe

- łatwe w obsłudze, czyszczeniu,

- zajmuje mało miejsca

Czy kupiłabym jeszcze raz?

Tak, mimo że nie jest to gadżet, który trzeba koniecznie mieć. Mi ułatwia pracę, ugotowanie posiłku dla Misia jest proste, wrzucam świeże warzywa i się pyrkają. Sobie na obiad mogę smażyć mięso, a jemu wcześniej odkroję kawałek i do parowaru z warzywami. Teoretycznie jemy to samo, praktycznie Misio zdrowiej. Zdecydowanie mobilizuje mnie to do gotowania dziecku potraw, gotowanie w garnku nie było dla mnie zabawą bo to jednak trochę trzeba przypilnować czy woda się nie wygotowała czy moc palnika nie za duża, nie za mała, a parowar wszystkiego sam pilnuje. Gdyby nie to urządzenie, to chyba bym przegrała walkę z gotowymi papkami. Misio też czasami dostaje jakiś kawałek ugotowany w całości do spróbowania, bo jest bardzo ciekawy co tam mama robi. Mam nadzieję, że nam posłuży bo mam go dopiero jakiś miesiąc.

Aktualizacja 1:

Po pół roku gotowania marchewek pojemnik (wiaderko i sitko z którymi maja styczność warzywa)  zabarwił  się na pomarańczowo ;p nie przeszkadza to w użytkowaniu.

Aktualizacja 2:

Prawie rok używania i dwie przygody z blenderem.

  1. Raz mi przeciekł, gotował normalnie, a na koniec zauważyłam na blacie pełno wody, prawdopodobnie źle zamontowałam noże ...
  2. Raz podczas blenderowania "wystrzeliła" zawartość małym otworkiem pokrywki, sprzątania trochę było 😉, prawdopodobnie zbyt gorące produkty miałam, gdy odczekałam aż przestygnie to już było wszystko dobrze. Więcej nie miksowałam od razu po ugotowaniu.

Spełnił swoje zadanie, kupiłabym jeszcze raz podobny parowar. Nadal go używamy, ale teraz już nie codziennie, głównie z tytułu żłobka.