Ostatnio byłam na warsztatach organizowanych przez „Mamo to ja” i tam dostałam lekturę dotycząca metody karmienia BLW. Nie był mi to obcy temat, jest obecnie modny i bardzo zachwalany. Zbadałam temat, przeczytałam lekturę, wysłuchałam youtuberek i zostaje przy papkach.

Z kilku powodów, przede wszystkim dzięki zjedzonemu śniadaniu Misio nie ma problemów z robieniem kupy. Posiłki niemleczne na razie nie przekraczają 250 ml w ciągu dnia. Gdyby dostał wybór i duże kawałki to nie zjadłby takiej minimalnej porcji i byłby problem z zaparciem. Misio prędzej czy później i tak nauczy się jeść sam. Jakoś nie widzę dorosłych jedzących zupę warzywna ręką, a tym bardziej żyjącego tylko i wyłącznie na papkach. Misio dostaje czasami do ręki coś do zjedzenia i nie będę do tego dorabiać ideologii. Stopniowo będzie dostawał coraz częściej jedzenie w kawałku, o ile będzie na to gotowy. Na tą chwilę jest za mały, jedzenie to nie zabawki i nie lubię marnotrawstwa.

Są różne teorie ja wychowałam się na mleku modyfikowanym i na papkach, nie mam problemów z nadwagą i lubię różnorodna kuchnie, wbrew wszelkim modnym teorią, więc nie dajmy się zwariować. Tym bardziej, że gdy zajrzy się w inne poradniki to okazuje się, że są i wady tylko i wyłącznie takiego jedzenia, papki też są wskazane i ważne w rozwoju małego człowieka. Natomiast  jaki wyrośnie dorosły to nie wiadomo, tak naprawdę nie możemy obwiniać rodziców za to, że wpierdzielamy pizzę o północy i popijamy 2 l Pepsi, a wysiłek fizyczny to max 3 kroki do lodówki. To co je Misio dzisiaj ma największy wpływ na to jak obecnie rośnie i ile ma energii, a za dwadzieścia lat będzie glurenożercą, laktozożercą a może wegetarianinem i to będzie jego decyzja. Teraz najważniejsze to by dostawał zdrową żywność bez cukru i soli, tak by go nie przekarmiać i nie spowodować samo odstawienia, a jednocześnie dostarczyć np. żelaza brakującego w mleku ludzkim.

W metodzie BLW najbardziej nie podoba mi się to jedzenie na podłodze, jak bym miała psa to by zjadł te marchewki i nie lądowały by w koszu, obecnie jak Misio nie zje swojego posiłku to ja zjadam resztki, a z podłogi bym nie chciała. No i tak jak zawsze zastanawiam się co by powiedziała na to moja babcia widząc taką zabawę jedzeniem, jak nic dostałabym szmatą po łbie. Kiedyś nie było takich pełnych lodówek i nie można było sobie pozwolić na wyrzucanie jedzenia do śmieci!

Pojawia się również argument o różnicach w gotowaniu, ja nie poświęcam jakoś szczególnie więcej czasu na przygotowanie papki, parowar gotuje, a miksowanie to jest minutka, a jak bym miała z tego jeszcze robić jakieś kotleciki czy coś to już byłby ekstra dodatkowy czas. Kiedyś na pewno przyjdzie czas, że będę robiła kotleciki czy naleśniki dla Misia ale będzie to naturalna kolej rzeczy, teraz nie widzę sensu by robić dla niego kotleciki z kaszy, który wyląduje albo na podłodze albo będzie wszędzie tylko nie w małej buzi.

Gadżety występują przy metodzie BLW, nawet w dość dużej ilości. Natomiast Misio obecnie potrzebuje jedynie dobrej łyżeczki, krzesełka i śliniaka. Śliniaki obecnie nam wystarczają te małe, mimo że zdążyło nam się wybrudzić ubranko to nie było tragedii, kilka kropel zupki na spodniach to nic strasznego. Miseczkę trzymam ja i mam nad nią kontrolę wiec jeszcze nie poleciała na ścianę. Mam dla Misia kupiony jeden kaftanik, chroniący ubranko i jak dostał coś do łapki co mógł wysmarować dookoła to założyłam, na razie zdarzyło się to dwa razy. Nie potrzebujemy cerat na podłogi, 15 talerzy czy misek, talerzyków z przegrodami, śliniaków z kieszonkami itp.

Zgadzam się, że muszę posiedzieć i karmić Misia ale wolę poświęcić czas na zabawę w jedzenie z dzieckiem, niż na samotne sprzątanie po nim. Zresztą jest to dziecko pełne energii i nie posiedzi 5 min w jednym miejscu, więc nie wiem kiedy miałabym ogarnąć bałagan po nim, tak by leżało wszystko, aż pójdzie na drzemkę albo do kolacji, aż wróci druga zmiana z pracy. Misia też bym musiała ogarnąć lub przebrać. Dodatkowo nie jest to przecież zabawa raz dziennie. Misio ma za dużo energii, żebym się z nim tak szarpała w przebieranki. Niby są sposoby na łatwiejsze sprzątanie ale i tak trzeba te kilka minut wygenerować, a teraz jak Misio raczkuje to jest wszędzie i czasami nie mam jak herbaty sobie zrobić więc jak mam kilka minut to ogarniam inne sprawy.