napoje

Misia dziewiąty miesiąc to głównie nauka picia. Do tej pory dostawał po posiłku wodę w mini kubeczku ale nie był tym zainteresowany, owszem czasami napił się kilka łyków, jednak na tym się kończyło. Nie było mowy, żeby wypił więcej w ciągu dnia. Próbowałam przekonać go do picia za pomocą kubka niekapka, było tak samo łyk może dwa i spojrzenie z niesmakiem „no co ty mama wodę mi dajesz?!” Dodatkowo zauważyłam, że nie podoba mu się (i mi też) to, że musi mocno odchylać głowę, żeby się napić, a to skłoniło mnie do kupna bidonu ze słomką. O tak o to chodziło! Bidon od razu spodobał się Misiowi.

Bidon to nie jedyna nowość w niemowlęcej diecie. Do picia Miś dostaje soki i herbaty dzięki temu pije więcej w ciągu dnia. Sokowirówka prawie codziennie coś przerabia, wpadają do niej jabłka, marchewki, gruszki, pomarańcze. Natomiast herbaty to : mięta, rooibos, melisa i rumianek. Jak wiadomo soki są chętniej wypijane, w ilości ok 120 ml. Herbaty są dodatkowo rano lub wieczorem jak soku jest za mało. Z wody nie zrezygnowałam, czasami też przemycam ją do soków z sokowirówki.  Gotowe soki też weszły w użycie, tak skusiły mnie te smaki z niedostępnych owoców.

Myślę że był to dobry krok, mimo że Misio teraz rzadziej woła o mleko. Jednak jest teraz spokojniej z karmieniem, nie woła co chwilę i na chwilę, tylko co 4 h i spokojnie wypija duża porcje. No i w nocy trochę mi ostatnio odpuścił pobudki na karmienie, ale jeszcze nie wiadomo czy to tak na stałe, czy tylko jakaś chwilowa zmiana, to się okaże.

Na pytanie czy wypija mniej mleka? Trudno odpowiedzieć, rzadziej tak ale mniej chyba nie. Trudno  stwierdzić ilość jak karmie piersią, poza tym że pije jakieś 150 ml innych napojów to nie zaczął jeść więcej plastrów miodu. Posiłki nie mleczne nadal w podobnej ilości śniadanie to max 200 ml, obiad jakieś 50 ml. Ostatnią dawkę szczepionki na pneumokoki Misio trochę odchorował, więc kilka dni wolał przytulić się do mamy i napić mleka niż jeść posiłki stałe i nie zjadał nawet tych powyższych porcji.

Plan na kolejne kroki w jedzeniowej przygodzie to nauka żucia większych kawałków. Misio już poradzi sobie z dużymi kawałkami, jadł już arbuza, jabłko, truskawkę, chleb, flipsa, banana, jednak jak podam zupkę z jakimś większym kawałkiem to jest to dla niego problematyczne. Papki zastępuję zupkami z warzywami pokrojonymi w kostki takie trochę leczo. Blendera jeszcze nie wyrzucam ale będzie on coraz częściej zastępowany widelcem, którym rozdrabniam posiłek. Do diety misia już weszły zioła (koperek, pietruszka, bazylia) teraz czas na imbir, kurkuma, majeranek i kasze inne niż manna.