Misio na kilka dni zmniejszył trochę ilości mleka na rzecz innych pokarmów. Porcje zjadał coraz większe, zaskakując nas, że tym razem zjadłbym jeszcze 2 łyżeczki więcej niż ostatnio. Zjadłem swoją zupę ale jeszcze zmieszczę mus owocowy na deser.  Przede wszystkim musi być różnorodność, bo ile można samej zupki wcisnąć. Zaskoczył mnie również chętnie gryząc naleśnika z twarożkiem, ważne że mama jadła to samo.  Dodatkowo przespał kilka nocy bez pobudek na mleko, pewnie na to ma wpływ najadanie się w ciągu dnia i wieczorne picie mleka modyfikowanego.

W tym miesiącu zainteresował się bardzo widelcem. Bardzo podoba mu się zabawa w jedzenie nim posiłków, mama oczywiście musi pomagać w nabijaniu ale już trafianie do ust wychodzi całkiem ładnie Misiowi. Widelcem jadł jajecznicę i placuszki, tylko muszą być odpowiednie kawałki, jak trafi się zbyt duży to jest automatycznie wypluty. Natomiast łyżka jest niezłą zabawką, szczególnie do wygrzebywania jedzenia z miseczki i rozsmarowywania zawartości dookoła, do buzi nie chce trafić…

Teraz jak dorośli jedzą to trzeba zawsze mieć w zanadrzu kawałek czegoś co Misio może zjeść i jest podobne do naszej potrawy (frytki – paluch chlebowy) bo inaczej jest afera. Innym sposobem oszustwa jest nałożenie na swój talerz tego co jest przygotowane dla dziecka. Maluch jest bardzo ciekawy ale nie marudzi jeżeli dostanie jogurt czy serek naturalny, marchewkę bez soli, dla niego te proste smaki są nadal bardzo ciekawe, jeszcze nie jest zepsuty cukrem tak jak my starzy. Zna słodki smak mleka i owoców ale to mu wystarcza nie musi szukać czekolady po szafkach 😉 .

Oczywiście nie może być cały czas różowo, na koniec miesiąca Misio stwierdził, że nie tknie niczego, poza musem owocowym i mlekiem. Ech a już było tak miło a tu znowu marudzenie w nocy bo nie najadłem się w dzień. Zupy i inne specjały lądują w koszu, nietknięte, nawet nie powąchane, a jaki jest krzyk by mleko było natychmiast …ale wie że musi stanąć przy szafce w kuchni tam gdzie mama przygotowuje porcję mleka. Mam nadzieję, że to tylko kilka dni, które miną, może to znowu jakiś ząb? Hmm?