Misio teraz całkiem znacznie przyspieszył w poznawaniu miodu. Lubi dostawać pojedyncze kawałki jedzenia, które bada, jednak jak na blacie jest za dużo elementów to zaczyna się rozrzucanie. Daje misiowi pobawić się jedzeniem ale tak bym miała nad tym jakąś kontrolę. Przykładowo podam jeden lub dwa kawałki i tak misiowi jest też łatwiej się nad nimi skupić. Jednak nie postawię miseczki z zupą bo wiem jak się to skończy a nie mam ochoty na sprzątanie tego, za to dostaje do ręki łyżeczkę którą pozwalam maczać w misce którą trzymam lub nakładam porcję i podaje mu łyżeczkę do rączki. Jakiś to sposób też jest, a nawet jak ta łyżeczka ucieknie gdzieś to łatwo to sprzątnąć. Jak były ciepłe dni i siedział w samej pieluszce to pozwalałam na więcej szaleństwa.

W tym miesiącu ogarną przeżuwanie tak dobrze, że z kawałkami mięsa dobrze sobie radzi, a wydawało by się że za twarde dla niego i wypluje. Bylam bardzo zaskoczona jak zjadł kawałek mięsa, który uznałam za zbyt duży, myślałam że pożuje i wypluje,  a Misio zjadł ze smakiem i prosił o kolejny. Bardzo polubił mięso i rybki, już nie trzeba przemycać w miksowanych zupkach 🙂 . Z warzyw jest marchewka na topie i kolba kukurydzy do obgryzania.  Misio dzięki temu, że trenuje przeżuwanie, to ładnie radzi sobie z odgryzaniem naleśnika czy banana, a widzę że na placach zabaw czasami tym szokuje niektóre babcie przebywające tam ze starszymi wnukami, a może chodzi o to, że całkiem chętnie to robi??

Dobrze, że nasz dzień nabrał pewnej rutyny, bo Misio poszedł do żłobka i tam właśnie podobnie przebiega jego dzień. Jest to dość stresująca sytuacja dla wszystkich, dla Misia najbardziej bo biedny nie rozumie dlaczego musi tam być. Na szczęście coś tam je, nie głoduje, a jak za mało się najadł to po powrocie mama coś zawsze ma przygotowane. Panie twierdzą, że Misio je to co mu dają, chociaż czasami wydaje mi się że chyba nie do końca, szczególnie jak po powrocie zjada miskę zupy… Co za smakołyki tam dostaje? No niestety nie mam na to wpływu czasami nie są to posiłki, które bym mu już teraz zaproponowała. Niestety jest wszechobecny cukier i sól nawet w naleśnikach, po co ??? nie wiem 🙁 Mam tylko cichą nadzieję, że za bardzo Misia smak się nie popsuje. Na pewno jedzenie tam jest dużo bardziej różnorodne, codziennie coś innego i nie wszystko jest tam takie złe, nie można przesadzać, no i nie jest to jedyne co on je w ciągu dnia. Wstajemy ok 6 dlatego rano Misio wypija mleko i zjada pierwsze lekkie śniadanie, natomiast po powrocie dojada obiadek, wypija wody, a na koniec dnia kolacja i kilka łyków mleka. Jest dzieckiem, które jeszcze je często ale nie zawsze są to duże porcje, chociaż jak ma bardzo intensywne dni to porcja zupy to 200 ml, a kaszki na dobranoc to ok 150 ml.

W tym miesiącu więcej zaczęłam mrozić zupek dla misia, żeby dostawał bardziej różnorodne potrawy. Do zamrażalnika trafiły np ugotowane buraczki, za pomocą pojemnika na kostki lodu mamy też dobre porcje do rozmrażania. Owoce miksowane też zajmują mniej miejsca. Mam nie duży zamrażalnik więc są to takie mrożonki na kilka dni, tak się nie popsują a trochę dłużej poleżą, na tyle krótko, że nie zapominam o nich i nie leżą tam całą wieczność.