16 miesiąc niewiele przyniósł kulinarnych przygód Misiowi. Gównie dlatego, że większość posiłków jada w żłobku, a tam nie wiem czy mu smakowało czy nie to co dostanie nowego. Panie mówią, że nie mają problemu by Misio zjadł obiadek, to nawet cieszy mnie że nie chodzi głodny, jednak nie wiem czy zawsze tak jest jak opowiadają. W domu jak wróci ze żłobka to zazwyczaj pomaga mi zjeść obiad, zawsze coś skubnie z mojego talerza.

Właściwie, jest jedna nowość smakowa, Misio spróbował granatu, był lekko kwaskowaty i miał dość duże pestki, ja miała obawy co do tych pestek ale bardzo smakowało. Misio był zachwycony tymi małymi czerwonymi kuleczkami z tak wyrazistym smakiem.

W żłobku Misio nauczył się jeść tartą marchewkę z jabłkiem, nawet jak są starte na dużych oczkach. Wcześniej taka wersja marchewki była nie do przyjęcia. Oczywiście wyjada taką z naszego talerza, pewnie to też ma znaczenie. Zawsze to co na naszych talerzach zdecydowanie smaczniejsze.

Czasami tak sobie myślę, że te wszystkie miseczki i talerzyki, które ma Misio są zbędne (na razie). Jedyne co, to dobrze że mamy cały zestaw sztućców plastikowych, mimo wszystko bezpieczniejsze, szczególnie jak sam chce używać. Miseczki plastikowe używam robiąc mu kaszki i zupki, ale nie ma to wielkiego znaczenia gdy pilnuje by nie zrzucał na ziemie. Nie przypominam sobie by jakaś miska wylądowała na ziemi, pewnie wszystko jeszcze przed nami. Jedynie do przekąsek przydają się nietłukliwe miseczki, zazwyczaj stawiam taką Mosiowi na takiej wysokości by nie miał problemu z sięganiem, podchodzi i sobie przegryza jabłuszko, flipsa. To jest jedyny przypadek gdy miski czasami lądują na podłodze lub odwracają się dnem do góry wysypując zawartość. Wiem że są miski nie-wysypki, na razie nie by były nam potrzebne. Misio też musi się nauczyć niewysypywania. Tak zdarza się, że zje z podłogi ale jesteśmy w domu, tu nikt nie chodzi w zabłoconych butach, psa gubiącego sierść też nie mamy, podłoga jest w miarę czysta.

W sklepach jest tyle gadżetów dla małych smakoszy, ja aż dostaje oczopląsu jak to wszystko oglądam, zawsze się zastanawiam czy to wszystko jest potrzebne? Do tego to wszystko jest drogie, kubek za 40 zł bo przechylony, talerzyk za 30 zł bo z kotkiem, jakieś talerze z przegrodami za 50 zł bo różowe, NAPRAWDE my tego wszystkiego potrzebujemy?? No ile czasu on bedzie tego używał? Rok? może dwa.  W czym jest gorszy zestaw 6 misek za 6 zł ?nie wiem używamy i naprawdę nie wiem po co miałabym kupować inne.  Przecież chodzi tylko o to by zjeść i największą atrakcja powinno być właśnie jedzenie. Może za pomocą super kubka Misio nauczył by się troszkę wcześniej pić jak dorośli, jednak nie widzę problemu w tym, że obecnie pije za pomocą bidonu, ważne że pije i chętnie sięga po bidon, ma jeszcze czas, nie rozumiem czy to są jakieś wyścigi, czy chodzi o to by chętnie pił np: wodę.

Czy Misio je samodzielnie? Tak i nie. Tak w momencie gdy jest to coś co może brać do reki (naleśnik, kanapka, owoce, groszek). Lubi operować widelcem i nabijać kawałki, jak uda mu się nabrać coś na widelec, to bez problemu pakuje do buzi. Jednak z łyżeczka nie jest tak łatwo, skubana zawsze jak już jest prawie w ustach to się odwróci do góry dnem i jak jest coś bardzo płynnego to ucieka, Misi zawsze jest  zaskoczony, że w buzi ma pusta łyżkę….co poradzić, musi dalej trenować. Jednak nie jest szczególnie tym zainteresowany, bardziej podoba mu się mieszanie łyżeczka w misce niż jedzenie nią.

Trochę za sprawa tego żłobka mam mniej oporów by Misiowi dać bardziej doprawione czy przetworzone jedzenie do spróbowania. Mamy swoje małe grzeszki:

  • biszkopty- udało mi się znaleźć jedne z bardzo krótkim składem (maka, cukier, masa jajeczna), a nawet jedne bez cukru. Naczytałam się składów, na razie nie znalazłam innych ciastek, które nie miały by jakichś kosmicznych dodatków, to co ma etykietę „dla dzieci”niestety nie zawsze jest takie super. W tym wypadku wybieramy mniejsze zło.
  • kabanos- hmmm. No poprosił Misio „mama daj spróbować, Ojej !! Jakie to jest dobre mięcho!!!!”
  • mięso z sosem sojowym- tak to bywa jak się daje podjadać ze swojego talerza. Prędzej czy później i tak będzie jadł to samo co i ja.
  • frytki – kilka sztuk jak jemy na mieście wyprosi.

Staramy się odżywiać dobrze. Dużo gotuje sama, używam produktów jak najmniej przetworzonych. Zwracam uwagę na składy. Nie jadamy zupek chińskich i gotowych kotletów mięsopodobnych. Nie sole tonami każdej potrawy. Myślę że Misio możne coraz śmielej wkraczać na rejony bliższe naszym talerzom, które staram się przygotowywać jak najzdrowiej.