Przeskocz do treści

17 miesiąc

17 miesiąc Misia to potwierdzenie zasady, że nie można się przyzwyczajać, że coś już fajnie gra. Na podatku miesiąca Misio wpadł w zadowolony tryb, przesypiał noc (od 18 z jedną pobudką o 23 na mleko i dopiero o 6 znowu na mleko, po tym czasami wstawał czasami nie), rano nie można było go dobudzić do żłobka. W ciągu dnia szczęśliwe dziecko, jedzące wszystko. No i nie trwało to długo, czar prysł bo kolejne gluty się pojawiły, kaszel, gorączka a na koniec okazało się, że są kolejne dwa zęby, tym razem takie dalsze chyba to będą 4 (idą nie po kolei), a myślałam że będą dolne dwójki...

Tak znowu spędził 2 tyg w domu, nie miał apetytu. Zdecydowanie wolał gotowe słoiczki i kilka razy poddałam się i wyciągnęłam słoiczek z rezerwy. Mimo wszystko chętnie jadł kotlety z marchewki i owoce.

Pod koniec miesiąca wrócił mu apetyt ze zdwojoną siła, nadrabia pochłaniając ogromne ilości jedzenia. Zaczęło się od nocy, w które pił kilka porcji mleka z dokładkami. Zazwyczaj jego porcja to 300 ml mm na dobę (2*150 ml), natomiast w tym okresie wypijał ok 600 ml mm, wypijał porcje miał mało robiłam dokładkę trochę mniejszą a tu! nadal mało?, przerażona robiłam jeszcze i to w końcu starczało na dwie godziny i znowu trochę wypijał i w końcu mocniej zasypiał. Bałam się, że za dużo pije tego mm ale widocznie tyle potrzebował... Teraz może się to uspokoi w końcu, kilka dni było spokojniejszych. Ciekawe czy to wynik nadrabiania po infekcji i ząbkowaniu, czy może taki znowu skok rozwojowy?

Co do tego mleka na początku, jak miał już taki ciekawy rytm, to zaczynałam mu zamieniać mleko wieczorne na krowie, nie trwało to długo, ze względu na te wszystkie zawirowania wróciliśmy do mm. Jak się uspokoi sytuacja to jeszcze raz spróbuję zgodnie z przemyśleniami o mleku.

Ten miesiąc to również początek zwiedzania kuchni. Misio ma krzesełko, które dostawiamy pod szafki kuchenne, wspina się w trzy sekundy i gotuje swoje cuda. Taki mały pomocnik skręci bidonik, pomiesza łyżeczką, sprawdzi stan marchewki czy ziemniaka. Czasami sam wyciąga sokowirówkę z szafy i mama musi zrobić sok, nie koniecznie dla Misia, może sobie sama wypić ale samo uruchomienie to jest takie super!! Na blacie jest tyle ciekawych przedmiotów, no i mama przecież ciągle coś tam robi fascynującego. Jeszcze chwila to i kawę mamie zrobi w ekspresie, bo tam są takie super kolorowe guziczki do przyciskania. A ciasto to najlepiej jak by mama robiła codziennie bo ten robot hałasuje i można do niego coś wsypać i to się kręci. Zabawki leżą w kącie, są mało ważne, BLAT to jest dopiero plac zabaw, a jak jeszcze można przesypywać kaszę z pojemnika do miseczki, zabawa na kilka godzin. Poleca Miś.

No i tak upiekłam z małym pomocnikiem  ciasto marchewkowe  ( z resztek po soku) oraz babeczki dyniowe. Zmniejszyłam ilości cukru i wyszły bardzo dobre i Misio był zachwycony, pałaszował aż uszy się trzęsły. Z 12 babeczek zjadł 2 więc nie były to wielkie ilości, z czystym sumieniem mogę mu takie upiec na święta. Oba wypieki były z przyprawami piernikowymi, jedno z orzechami włoskimi i teraz wiem że nie jest uczulony na nie.

Z nowości smakowych Misio zjadł mojego usmażonego pora, nie myślałam że mu tak będzie smakował, aż się dopraszał o więcej. Natomiast badając cuda na blacie paluszkiem mniam mniam ocet balsamiczny i musztarda, no i jak ma mu się tam nie podobać 😃

Posiłki w żłobku to jakaś magia, podobno je bez problemu, a do domu już trzeci dzień wrócił taki głodny jak wilk. Zjadł prawie tyle co przez cały dzień jak jest w domu, porcja zupy kawałek ryby i por od mamy, na koniec jeszcze cały banan i mlekiem popił!!! Gdzie on to pomieścił?!  To pewnie też jeszcze efekt nadrabiania i ogólnego wzrostu, mimo wszystko patrze na to z niedowierzaniem.

Na ta chwilę jedzenie w żłobku jest bez zmian. Ciekawostką było jajko niespodzianka dla 1,5 rocznego dziecka na mikołajki. Tak obejrzał Misio bo się błyszczy i wyrzucił prawie od razu mało ciekawy przedmiot, tata zjadł oczywiście. Cieszę się że było na półce i rodzić miał możliwość zdecydowania dać czy nie. Jednak można było dać mandarynkę i Misio byłby zachwycony bo to zna i lubi.