Przeskocz do treści

19 miesiąc

19 miesiąc  to miesiąc pod smakiem czerwonej fasoli. Misiek już wcześniej jadł czerwona fasolkę w sosie pomidorowym, jednak w tym miesiącu pojechaliśmy po bandzie i dostał do ręki taka rasową tortille z oszukanym chilli com carne. Ta radość i duma w oczach bezcenna....

-"Jej mam takie smakołyki jak rodzice i mogę sam trzymać!!!!"

Oczywiście ma przygotowana mniejsza i nie ostrą, taką na jego możliwości, zjada całą, sama fasola na talerzu już nie jest taka fascynująca. Sreberko też musi być, przecież to oczy więcej jedzą. 😉 Jak nie będzie tak samo wyglądała jak ta taty to mu ją zabierze a swojej nie zje, na jedno wyjdzie bo tata też ma to samo 😃.

Co jeszcze na obiad oczywiście mięsko. Słucha się matki zjada mięsko zostawia ziemniaczki. No może nie do końca bo ziemniaczki też bardzo lubi, surówkę z marchewki i jabłuszka również. Mimo wszystko mięsko na pierwszym miejscu. Były domowe nuggetsy z indyka pieczone w  piekarniku, mielone w sosie pomidorowym, drób na parze, królik z rosołu itp. A najsmaczniejsze kąski wiadomo mama ma na talerzu.

Kolejnym polubienie trafia do kaszy kuskus. Ech przygotowałam 1,5 porcji misio zjadł 1 dla mnie zostało 0,5 no cóż trzeba robić więcej...podobnie raz mi zrobił z ziemniakami. Myślę sobie w żłobku się najadł dzisiaj to tyle mi wystarczy + troszkę dla Misia, mhm zjadł wszystko, dla mnie nic nie zostało 😲😭.

Jak już nie mam pomysłu to zawsze można zrobić makaron. Nie tylko bolognese ale inne wariacje również np: z śmietaną i parmezan, owoce rozmrożone i zmiksowane z odrobiną śmietany czy mascarpone. To jest taki fenomen, że nie ważne czy to świderek, muszelka, ryż, tortellini czy kokardka, duży czy mały, wszystko mieści się do buzi nawet kilka na raz, Miś nie ma z nimi najmniejszego problemu.

Podwieczorki to np jajko na twardo, które do tej pory nie było interesujące, jednak w żłobku chyba załapał i teraz lubi takie zjeść, to miło bo często mamy jajka z dobrego źródła i na pewno zdrowsze od parówki. Nie są to takie straszne demony z tych parówek jednak nie za często ... i w sumie moje dziecko jakoś za nimi nie szaleje. 

Miłość do serka homogenizowanego nadal trwa, musi być zapas w lodówce, którą sam otwiera w poszukiwaniu miodu. Mamy swój wyszukamy z prostym składem i PRAWDZIWĄ wanilia (jednak ta sama firma w Lidlu i Biedronce ma z aromatem ten serek szok, przecież to ten sam serek!). Chociaż na dniach trochę występował z pałaszowaniem serka homogenizowanego.

Jako przekąski ostatnio królują owoce suszone, szczególnie żurawina ale też śliwki suszone czy daktyle, nawet skubany wie do której szafy trzeba się dobijać, dobrze że nie wie co jeszcze w tej szafie się chowa, same dobre rzeczy dla dorosłych. Oczywiście jest blokada na niej, Miś jeszcze jej nie rozkminił, jednak widząc jego postępy pewnie zaraz wymyśli jak to otworzyć. Na szczęście na razie częściej nas poprawia jak zapomnimy zamknąć. Odkryciem są chrupki jaglane lekko solone, takie kulki cała rodzina zajada.

Ostatnio przy posiłkach denerwuje się gdy ubrudzi sobie ręce. Jest to trochę upierdliwe w momencie kiedy widać, że chce coś jeść ręką a przeszkadza mu psychicznie że jest wybrzuszona i przestaje jeść. Z czego to wynika nie wiem, "brudne dziecko to szczęśliwe dziecko". Nie wycieram mu co sekundę buzi i tak tylko czekam z tym  na koniec posiłku, może w żłobku jest inaczej...

Śliniaki odeszły w odstawkę, nie ma mowy by taki był założony. Czasami sam sobie zakłada przed posiłkiem jednak gdy tylko talerzyk ląduje przed Misiem ślinik momentalnie ląduje na podłodze. Już nawet nie pamiętam kiedy użyliśmy śliniaka. W żłobku to inna bajka bo tam wszystkie dzieci mają śliniaki i Misio też ma ładnie założony. To jest ciekawe, że jak widzi co robią inne dzieci to naśladuje je na każdym kroku.