Przeskocz do treści

21 miesiąc

21 miesiąc Misiowej przygody to - jedzenie na parapecie okiennym. Misio włazi po krześle na parapet i tak wcina swój obiad, stół stoi przy samym oknie, czasami zejdzie na krzesło i usiądzie bezpośrednio na krześle. Tyle go interesuje do o koła, nie chciałby przegapić psa, a co dopiero śmieciarki!!!! Dla nas już to wszystko nie jest ciekawe, a dla małych dzieci to taka ogromną radocha zobaczyć tę te super maszyny robiące dużo hałasu i takie jakieś dziwne rzeczy. Jedzenie w krzesełku dla bobasów już nie dla mnie, jestem za duży, mama daj spokój. No i na parapecie wszystko smakuje dużo lepiej. No dawaj szybciej tą łyżkę z ryżem!

Dziwnym miejscem do jedzenia numer dwa jest plac zabaw. Jak wiadomo dziecko wychodzi ze żłobka głodne jak wilk, a że wracając do domu zahaczamy o plac zabaw, to Misio bardzo chętnie zjada przed zabawa jakąś przegryzkę (naleśnik, makaron, banan, mus). Głodny Miś to nerwowy Miś, ciężko się z takim przyjemnie bawić. Ja też chętnie coś zjem, zazwyczaj od razu po pracy idę odebrać Misia, nie tracę czasu na szykowanie obiadu, tylko coś odgrzewam i pakuje na wynos do wózka. Zawsze wracamy dość długo bo jak nie płać zabaw, to kotki pieski kwiatki itp. wszystko musi zwiedzić, do domu szkoda wracać tam te same zabawki NUDA! Właściwie mi to nie przeszkadza mam pretekst żeby posiedzieć trochę na zewnątrz a nie kisić się w mieszkaniu. W zestawie przenośnym (w wózku) znajdują się jednorazowe sztućce, chusteczki i woda butelkowana, jak nie ma bidonu to Misio bezpośrednio z butelki pije.

Wracając do makaronu, misio go bardzo lubi, bez znaczenia jest sos. Zdążyło się, że Misio zjadł całą miskę makaronu bez dodatków. Najlepiej jak są świderki.

Misiowe odkrycie to smak octu balsamicznego. Ciekawe, że tak go zafascynował taki wyraźny smak. Jak czasami kręci nosem na wszystko, a pojawi się kropla octu balsamicznego to nagle wszystko jest zjedzone.