Przeskocz do treści

Co z tymi parówkami?

Słyszałam nie raz, że parówki mają skąd ble, że razem z mięsem jest tektura, same skórki i pazurki. Czy naprawdę są takim koszmarem? Więc dlaczego dzieci je tak kochają?

Nie jest tak strasznie jak poświęcimy trochę czasu, żeby sprawdzić etykietę. Zasada jest prosta im mniej pozycji tym lepsza jakość. Pozytywnie jak mają powyżej 90% mięsa. Staramy się unikać MMO (mięsa oddzielonego mechanicznie), właściwie producenci już to wiedza...

Wędlinę dobrej jakości zaleca się podawać pod koniec pierwszego roku życia. U nas Miś próbował owszem, ale dopiero od 18 miesiąca jakoś mogę powiedzieć że zjadł wędlinę, nie mam tu na myśli mięsa np mielonego. Niemowlęta najlepiej jak jedzą mięso przygotowane w domu ( np ugotowane na parze z ziołami).

Miś nie jest fanem parówek, prędzej zje kabanosa czy szynkę. Miś nie szaleje za parówkami, te dla dzieci są jak wióry w smaku, więc mu się nie dziwię, sama nie mam ochoty dojadać resztek po nim. Dwa razy dałam mu takie "nasze "  z dużą zawartością mięsa i innych niestety dziwnych składników jednak te smakowały wszystkim- teraz mam dylemat jakie kupować. Rozum jedno serce drugie... Jak często podawać parówki?  Chyba jak jemy raz\dwa razy w miesiącu to nie będzie tragedii żywieniowej. Gdyby były co ranek zjadane, to bym bardziej się przejmowała.

Podobno parówki nie dedykowane dla dzieci produkowane są z mięsa złej jakości, podrobów, zawierają sporo tłuszczu, a często część zawartego w nich białka pochodzi z dodatków nie mięsnych np soi, mleka, zawierają też konserwanty. Tak wiem to i chyba wolałabym żyć w nieświadomości bo dla dziecka chce zrobić wszystko najlepiej, tylko gdzie jest ta granica marketinguTen marketing przeklęty robi nam wodę z mózgu!!!

Bo jak wybieram znaną markę, bez dopisku dla dzieci, która ma 95% mięsa i mało dodatków, raz na jakiś czas nie codziennie, to już jest tragedia czy nie? Chyba nie są takie złe, niektóre "dziecięce" mają gorszy skład a lepszy marketing i hasło: dla dzieci...

Białko pochodzące z mięsa jest bardzo ważne dlatego nie zamierzam syna pozbawiać parówek, jednak wybieram najlepsze jakie znajdę i smakują mięsem, nie tekturą, no ja nie dam rady do środka dosypać przypraw, żeby smakowały czymś chociażby bazylią! Musiała by sama robić parówki, tylko kiedy ? Może zrezygnuje z pracy wyprowadzę się na wieś odetnie prąd i zasadzę marchewki ....