Przeskocz do treści

  • Ryż
  • Groszek
  • Kurczak
  • Marchewka
  • Cebula
  • Zioła prowansalskie
  • Parmezan
  • Rosół

Mięso kroję na małe kawałki, obsmażam na niewielkiej ilości oleju, na koniec dodaję zioła prowansalskie, chwilę mieszam i zdejmuję z patelni. Na tej samej patelni obsmażam pokrojoną cebulkę i marchewkę, gdy zmiękną dodaję ryż, chwilę mieszam i podlewam wodą/rosołem, wrzucam groszek i tak gotuję (ok 20 min.) aż ryż wchłonie wodę i będzie miękki, można dolać trochę gorącej wody w trakcie, jak jest taka potrzeba.Na koniec dodaję kurczaka i parmezan. W końcowej fazie, jak jest już mało wody trzeba trochę pilnować i mieszać.

19 miesiąc  to miesiąc pod smakiem czerwonej fasoli. Misiek już wcześniej jadł czerwona fasolkę w sosie pomidorowym, jednak w tym miesiącu pojechaliśmy po bandzie i dostał do ręki taka rasową tortille z oszukanym chilli com carne. Ta radość i duma w oczach bezcenna....

-"Jej mam takie smakołyki jak rodzice i mogę sam trzymać!!!!" Czytaj dalej... "19 miesiąc"

18 miesiąc Miś jak wraca głodny ze żłobka, to sam idzie do lodówki i wyciąga to co lubi (kotleciki marchewkowe, serek homogenizowany, parówki lub masło). Serek najlepiej jak jest waniliowy to aż tupie z radości. Masło jak wyciągnie to znaczy, że ma ochotę na chlebek, bułkę lub grzankę. Do parówek też trochę się przekonałam, za coś te dzieci je lubią. Raz parówkę dostał z domowy keczupem z cukinii, to była radość dopiero takie mięsko umaczane w sosie. Kilka razy zdarzyło się, że ledwie kurtki ściągnęliśmy i Misio biegiem poleciał wyciągnąć sokowirówkę z szafki, no i co miałam zrobić? no oczywiście nie ma wyjścia sok musi być. Często wracał głodny do domu więc swój obiad przygotowuję tak by był gotowy jak przychodzimy, to co robię sobie na obiad jest najsmaczniejsze, Misio koniecznie musi spróbować, nie ważne ile już ma w brzuszku. Czytaj dalej... "18 miesiąc"

  • 4 jajka
  • 1 szklanka oleju
  • 2 szklanki utartej marchewki (można wykorzystać marchewkowe odpady po wyciśniętym soku)
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki sody
  • 2 łyżeczki cynamonu lub przyprawy piernikowej

Polewa:

  • 125 g kremowego serka (kanapkowego) np. Philadelphia, Twój Smak, Bieluch
  • 50 g masła (miękkiego)
  • 100 g cukru pudru (lub mniej)

 Jajka ucieram z cukrem. Dodaję stopniowo olej, mąkę, sodę i marchewkę. Piekę 40 min w 180 ºC. Przyozdobić można zaproponowaną polewą i prażonymi płatkami migdałowymi.

Wiadomo że Misio nie zje całej blachy sam ale 2 kawałki to bardzo chętnie.

 

To była pierwsza wigilia, na której Misio spróbował świątecznych potraw. Nie spróbował wszystkiego ale całkiem sporo. Na pierwszy ogień poszła sałatka warzywna,jeszcze przed wigilia jak była mieszana, Misio bardzo czynnie pomagał więc i spróbować chciał, dostał takie warzywa jeszcze przed dodaniem majonezu, taka mieszanka bardzo smakowała. Czytaj dalej... "Wigilijne smakołyki"

  • 0,5 szklanki bakalii (rodzynek, posiekanych fig, daktyli, żurawiny itp. możemy użyć wedle gustu)
  • 0,5 szklanki posiekanych orzechów
  • 1/3 szklanki brązowego cukru (jak nie mam to zastępuję 2 łyżkami cukru białego)
  • 2,5 szklanki mąki pszennej razowej (jak nie mamy to bez obaw można zastąpić inną)
  • łyżeczka mieszanki przypraw piernikowych 
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 2 jajka
  • 3/4 szklanki drobno startej surowej dyni
  • 0,5 szklanki oliwy z oliwek lub oleju roślinnego
  • 3 łyżki płynnego miodu

Piekarnik nagrzewam do 175ºC. Bakalie zalewam ciepłą wodą i odstawiam na 10 min. Do miski wsypuję mąkę, brązowy cukier, przyprawy, proszek do pieczenia, sodę, orzechy i sól. Mieszam suche składniki i dodaje do nich: jajka, dynię, olej, miód, odsączone bakalie, ponownie mieszam i napełniam foremki i piekę ok. 20 min.

17 miesiąc Misia to potwierdzenie zasady, że nie można się przyzwyczajać, że coś już fajnie gra. Na podatku miesiąca Misio wpadł w zadowolony tryb, przesypiał noc (od 18 z jedną pobudką o 23 na mleko i dopiero o 6 znowu na mleko, po tym czasami wstawał czasami nie), rano nie można było go dobudzić do żłobka. W ciągu dnia szczęśliwe dziecko, jedzące wszystko. No i nie trwało to długo, czar prysł bo kolejne gluty się pojawiły, kaszel, gorączka a na koniec okazało się, że są kolejne dwa zęby, tym razem takie dalsze chyba to będą 4 (idą nie po kolei), a myślałam że będą dolne dwójki... Czytaj dalej... "17 miesiąc"